Przejdź do treści
buy2ride

Serwis i eksploatacja

Zimowanie motocykla krok po kroku — co naprawdę trzeba zrobić

7 min czytania

Większość wiosennych problemów z motocyklem powstaje jesienią — w ciągu tych dwóch godzin, których nikomu nie chciało się poświęcić w październiku.

Mechanik przy pracy nad motocyklem. Zdjęcie: madmalaysia, licencja CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons.
Mechanik przy pracy nad motocyklem. Zdjęcie: madmalaysia, licencja CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons.

Kiedy zacząć

Nie wtedy, gdy spadnie pierwszy śnieg. Zimowanie robi się w dniu, w którym wiesz, że kolejny wyjazd jest już mało prawdopodobny — zwykle druga połowa października albo listopad.

Powód jest prosty: część czynności wymaga rozgrzanego silnika i suchego motocykla. Przy zero stopni i mokrym garażu zrobisz je gorzej.

Paliwo — pełny bak, nie pusty

To pierwsza rzecz, przy której ludzie robią odwrotnie, niż powinni.

Bak zostawiamy pełny. Pusty bak to duża powierzchnia metalu w kontakcie z wilgotnym powietrzem — a wilgoć skrapla się przy każdej zmianie temperatury. W baku stalowym kończy się to rdzą, która wiosną wędruje do filtra i wtryskiwaczy.

Jeżeli motocykl ma stać dłużej niż trzy miesiące, warto dolać stabilizator paliwa. Benzyna z dodatkiem etanolu wchłania wodę i po pół roku potrafi nie odpalić silnika, który jesienią pracował bez zarzutu.

Akumulator — najczęstsza przyczyna wiosennej awarii

Akumulator rozładowuje się sam, nawet odłączony. W zimnie szybciej. Rozładowany akumulator kwasowo-ołowiowy siarczkuje, czyli traci pojemność nieodwracalnie.

Dwie drogi, obie dobre:

  1. Ładowarka konserwująca podpięta na stałe — utrzymuje napięcie i nie przeładowuje. Najwygodniejsze, jeżeli masz gniazdko przy motocyklu.
  2. Wyjęcie akumulatora i doładowywanie raz na cztery-sześć tygodni w cieple.

Czego nie robić: zostawiać podpiętego akumulatora bez ładowarki „bo przecież stoi". Nowoczesne motocykle mają stały pobór prądu — zegar, alarm, moduł. Miesiąc wystarczy.

Akumulatory litowo-jonowe mają inne wymagania: nie lubią ładowarek do kwasowo-ołowiowych i zimą wolą być przechowywane naładowane w około 60%, w temperaturze powyżej zera.

Płyny

Olej wymieniamy jesienią, nie wiosną. To jest ta czynność, którą prawie wszyscy robią w złej kolejności.

Zużyty olej zawiera kwasy i produkty spalania. Zostawiony na pięć miesięcy w silniku pracuje na jego szkodę przez cały ten czas. Świeży olej po wymianie nie zestarzeje się od samego stania.

Płyn hamulcowy chłonie wodę z powietrza. Jeżeli mija drugi rok od wymiany, zima jest dobrym momentem — i tak nie jeździsz.

Płyn chłodniczy sprawdź pod kątem temperatury krzepnięcia. Refraktometr kosztuje kilkadziesiąt złotych; pęknięty blok kosztuje znacznie więcej.

Mycie i konserwacja

Motocykl chowamy umyty i całkowicie suchy. Sól i brud drogowy zostawione na zimę zjedzą aluminium i śruby.

Po umyciu warto:

  • przesmarować łańcuch — najlepiej na ciepłym, po krótkiej jeździe,
  • spryskać elementy metalowe preparatem konserwującym (unikając tarcz i klocków hamulcowych),
  • naoliwić linki i zawiasy,
  • przetrzeć uszczelki silikonem, żeby nie stwardniały.

Ostatnia rzecz brzmi błaho, ale zaschnięta uszczelka pokrywy sprzęgła to wyciek, którego nikt nie planował.

Opony i zawieszenie

Guma odkształca się pod ciężarem stojącego motocykla. Idealnie: oba koła w powietrzu, na podstawkach albo na centralnej nóżce z podparciem przodu.

Jeżeli nie masz podstawek — dopompuj opony do górnej granicy zalecanego ciśnienia i przesuwaj motocykl co kilka tygodni o kawałek, żeby nie stał cały czas na tym samym miejscu opony.

Zawieszenie zostaw w spokoju. Odciążone amortyzatory zimują lepiej niż ściśnięte.

Gdzie postawić

Sucho jest ważniejsze niż ciepło. Nieogrzewany, ale przewiewny garaż jest lepszy niż ciepła, zamknięta piwnica, w której skrapla się wilgoć.

Czego unikać: - plandeki z tworzywa bez wentylacji — zbiera pod spodem wilgoć i robi z motocykla wilgotny namiot, - stawiania bezpośrednio na betonie bez podkładki — beton oddaje wilgoć, - przykrywania rozgrzanego motocykla — para skropli się pod pokrowcem.

Dobry pokrowiec jest oddychający. Kawałek kartonu albo maty pod kołami kosztuje nic i realnie pomaga.

Czego robić nie trzeba

Nie trzeba odpalać motocykla raz w miesiącu. To mit, który szkodzi. Krótkie odpalenie nie rozgrzewa silnika do temperatury, w której odparuje skroplona woda — za to wprowadza jej więcej i rozcieńcza olej paliwem. Jeżeli już odpalasz, to na tyle długo, żeby wentylator włączył się przynajmniej raz.

Nie trzeba wykręcać świec i zalewać cylindrów olejem przy zimowaniu na jeden sezon. To zabieg dla motocykli odstawianych na lata.

Nie trzeba spuszczać paliwa przy zimowaniu na kilka miesięcy — patrz punkt pierwszy.

Lista w pigułce

  1. Umyj i wysusz motocykl.
  2. Wymień olej i filtr — na ciepłym silniku.
  3. Sprawdź płyn hamulcowy i chłodniczy.
  4. Zatankuj do pełna, dolej stabilizator przy dłuższym postoju.
  5. Przesmaruj łańcuch, linki i zawiasy.
  6. Zabezpiecz akumulator: ładowarka konserwująca albo cykliczne doładowanie.
  7. Odciąż koła albo dopompuj opony.
  8. Postaw w suchym, przewiewnym miejscu, przykryj oddychającym pokrowcem.

Dwie godziny jesienią. Wiosną odpalasz i jedziesz.

Przeczytaj też

Zimowanie motocykla — poradnik krok po kroku — buy2ride