Serwis i eksploatacja
Zimowanie motocykla krok po kroku — co naprawdę trzeba zrobić
7 min czytania
Większość wiosennych problemów z motocyklem powstaje jesienią — w ciągu tych dwóch godzin, których nikomu nie chciało się poświęcić w październiku.

Kiedy zacząć
Nie wtedy, gdy spadnie pierwszy śnieg. Zimowanie robi się w dniu, w którym wiesz, że kolejny wyjazd jest już mało prawdopodobny — zwykle druga połowa października albo listopad.
Powód jest prosty: część czynności wymaga rozgrzanego silnika i suchego motocykla. Przy zero stopni i mokrym garażu zrobisz je gorzej.
Paliwo — pełny bak, nie pusty
To pierwsza rzecz, przy której ludzie robią odwrotnie, niż powinni.
Bak zostawiamy pełny. Pusty bak to duża powierzchnia metalu w kontakcie z wilgotnym powietrzem — a wilgoć skrapla się przy każdej zmianie temperatury. W baku stalowym kończy się to rdzą, która wiosną wędruje do filtra i wtryskiwaczy.
Jeżeli motocykl ma stać dłużej niż trzy miesiące, warto dolać stabilizator paliwa. Benzyna z dodatkiem etanolu wchłania wodę i po pół roku potrafi nie odpalić silnika, który jesienią pracował bez zarzutu.
Akumulator — najczęstsza przyczyna wiosennej awarii
Akumulator rozładowuje się sam, nawet odłączony. W zimnie szybciej. Rozładowany akumulator kwasowo-ołowiowy siarczkuje, czyli traci pojemność nieodwracalnie.
Dwie drogi, obie dobre:
- Ładowarka konserwująca podpięta na stałe — utrzymuje napięcie i nie przeładowuje. Najwygodniejsze, jeżeli masz gniazdko przy motocyklu.
- Wyjęcie akumulatora i doładowywanie raz na cztery-sześć tygodni w cieple.
Czego nie robić: zostawiać podpiętego akumulatora bez ładowarki „bo przecież stoi". Nowoczesne motocykle mają stały pobór prądu — zegar, alarm, moduł. Miesiąc wystarczy.
Akumulatory litowo-jonowe mają inne wymagania: nie lubią ładowarek do kwasowo-ołowiowych i zimą wolą być przechowywane naładowane w około 60%, w temperaturze powyżej zera.
Płyny
Olej wymieniamy jesienią, nie wiosną. To jest ta czynność, którą prawie wszyscy robią w złej kolejności.
Zużyty olej zawiera kwasy i produkty spalania. Zostawiony na pięć miesięcy w silniku pracuje na jego szkodę przez cały ten czas. Świeży olej po wymianie nie zestarzeje się od samego stania.
Płyn hamulcowy chłonie wodę z powietrza. Jeżeli mija drugi rok od wymiany, zima jest dobrym momentem — i tak nie jeździsz.
Płyn chłodniczy sprawdź pod kątem temperatury krzepnięcia. Refraktometr kosztuje kilkadziesiąt złotych; pęknięty blok kosztuje znacznie więcej.
Mycie i konserwacja
Motocykl chowamy umyty i całkowicie suchy. Sól i brud drogowy zostawione na zimę zjedzą aluminium i śruby.
Po umyciu warto:
- przesmarować łańcuch — najlepiej na ciepłym, po krótkiej jeździe,
- spryskać elementy metalowe preparatem konserwującym (unikając tarcz i klocków hamulcowych),
- naoliwić linki i zawiasy,
- przetrzeć uszczelki silikonem, żeby nie stwardniały.
Ostatnia rzecz brzmi błaho, ale zaschnięta uszczelka pokrywy sprzęgła to wyciek, którego nikt nie planował.
Opony i zawieszenie
Guma odkształca się pod ciężarem stojącego motocykla. Idealnie: oba koła w powietrzu, na podstawkach albo na centralnej nóżce z podparciem przodu.
Jeżeli nie masz podstawek — dopompuj opony do górnej granicy zalecanego ciśnienia i przesuwaj motocykl co kilka tygodni o kawałek, żeby nie stał cały czas na tym samym miejscu opony.
Zawieszenie zostaw w spokoju. Odciążone amortyzatory zimują lepiej niż ściśnięte.
Gdzie postawić
Sucho jest ważniejsze niż ciepło. Nieogrzewany, ale przewiewny garaż jest lepszy niż ciepła, zamknięta piwnica, w której skrapla się wilgoć.
Czego unikać: - plandeki z tworzywa bez wentylacji — zbiera pod spodem wilgoć i robi z motocykla wilgotny namiot, - stawiania bezpośrednio na betonie bez podkładki — beton oddaje wilgoć, - przykrywania rozgrzanego motocykla — para skropli się pod pokrowcem.
Dobry pokrowiec jest oddychający. Kawałek kartonu albo maty pod kołami kosztuje nic i realnie pomaga.
Czego robić nie trzeba
Nie trzeba odpalać motocykla raz w miesiącu. To mit, który szkodzi. Krótkie odpalenie nie rozgrzewa silnika do temperatury, w której odparuje skroplona woda — za to wprowadza jej więcej i rozcieńcza olej paliwem. Jeżeli już odpalasz, to na tyle długo, żeby wentylator włączył się przynajmniej raz.
Nie trzeba wykręcać świec i zalewać cylindrów olejem przy zimowaniu na jeden sezon. To zabieg dla motocykli odstawianych na lata.
Nie trzeba spuszczać paliwa przy zimowaniu na kilka miesięcy — patrz punkt pierwszy.
Lista w pigułce
- Umyj i wysusz motocykl.
- Wymień olej i filtr — na ciepłym silniku.
- Sprawdź płyn hamulcowy i chłodniczy.
- Zatankuj do pełna, dolej stabilizator przy dłuższym postoju.
- Przesmaruj łańcuch, linki i zawiasy.
- Zabezpiecz akumulator: ładowarka konserwująca albo cykliczne doładowanie.
- Odciąż koła albo dopompuj opony.
- Postaw w suchym, przewiewnym miejscu, przykryj oddychającym pokrowcem.
Dwie godziny jesienią. Wiosną odpalasz i jedziesz.